Intruz
Kiedy zawita nieproszona starość,
zrzucę powłokę ziemskiej cielesności,
aby na jesień, jak róża nie zwiędnąć.
Ciemność poranka rozjaśnię uśmiechem,
z wiosną pod rękę wplotę wiatr we włosy
i powiem światu: niech się, co chce dzieje!
Wspomnienie życia, które gdzieś przepadło,
rozpiszę w wierszu o walce z cierpieniem –
pokorą skleję połamane skrzydło.
Śpiew jemiołuszki włożę pod poduszkę
dla uwiecznienia, że byłam, że żyłam –
gwiazdom wyszepczę: nic więcej nie muszę!
Światło w tunelu wyłączę zawczasu,
aby rozbudzić niepokorne myśli.
Jam wojowniczka łaknąca wojażu.
A gdy usłyszę: buntuj się, by przetrwać!
Nie kiwnę palcem, przeto jestem silna.
Nikt mi nie skradnie kawalątka nieba,
które uwiłam, kiedy w piekle byłam.
Kasia Dominik
zrzucę powłokę ziemskiej cielesności,
aby na jesień, jak róża nie zwiędnąć.
Ciemność poranka rozjaśnię uśmiechem,
z wiosną pod rękę wplotę wiatr we włosy
i powiem światu: niech się, co chce dzieje!
Wspomnienie życia, które gdzieś przepadło,
rozpiszę w wierszu o walce z cierpieniem –
pokorą skleję połamane skrzydło.
Śpiew jemiołuszki włożę pod poduszkę
dla uwiecznienia, że byłam, że żyłam –
gwiazdom wyszepczę: nic więcej nie muszę!
Światło w tunelu wyłączę zawczasu,
aby rozbudzić niepokorne myśli.
Jam wojowniczka łaknąca wojażu.
A gdy usłyszę: buntuj się, by przetrwać!
Nie kiwnę palcem, przeto jestem silna.
Nikt mi nie skradnie kawalątka nieba,
które uwiłam, kiedy w piekle byłam.
Kasia Dominik

My rating
My rating
My rating