Pasażerka

author:  Wiesław Kala
5.0/5 | 3


Dzisiaj znowu ją spotkałem,
stała rano na przystanku.
Gdy podjechał mój autobus,
wsiadła zgrabnie o poranku.

Zwinna niczym sarna w lesie
co ją goni wilków stado,
stała blisko zaraz przy mnie,
bym nacieszyć mógł się bardzo.

Ależ cudo z tej panienki,
dawno takiej nie widziałem.
Czarne oczka rude włosy,
prawie się w niej zakochałem.

A paznokcie jak u kotki
co biegała dziś po dworze.
Dwa srebrzyste, trzy czerwone
zatopione we krwi. W mroku.

I nie mogę się napatrzyć
na tę panią z autobusu.
Mam nadzieję że znów rankiem,
czekać będzie bez przymusu.

By ponownie zrobić susa
jak to robi ta sarenka.
Może będę miał dziś szczęście
i uśmiechnie się panienka...



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: