Pasażerka
Dzisiaj znowu ją spotkałem,
stała rano na przystanku.
Gdy podjechał mój autobus,
wsiadła zgrabnie o poranku.
Zwinna niczym sarna w lesie
co ją goni wilków stado,
stała blisko zaraz przy mnie,
bym nacieszyć mógł się bardzo.
Ależ cudo z tej panienki,
dawno takiej nie widziałem.
Czarne oczka rude włosy,
prawie się w niej zakochałem.
A paznokcie jak u kotki
co biegała dziś po dworze.
Dwa srebrzyste, trzy czerwone
zatopione we krwi. W mroku.
I nie mogę się napatrzyć
na tę panią z autobusu.
Mam nadzieję że znów rankiem,
czekać będzie bez przymusu.
By ponownie zrobić susa
jak to robi ta sarenka.
Może będę miał dziś szczęście
i uśmiechnie się panienka...
stała rano na przystanku.
Gdy podjechał mój autobus,
wsiadła zgrabnie o poranku.
Zwinna niczym sarna w lesie
co ją goni wilków stado,
stała blisko zaraz przy mnie,
bym nacieszyć mógł się bardzo.
Ależ cudo z tej panienki,
dawno takiej nie widziałem.
Czarne oczka rude włosy,
prawie się w niej zakochałem.
A paznokcie jak u kotki
co biegała dziś po dworze.
Dwa srebrzyste, trzy czerwone
zatopione we krwi. W mroku.
I nie mogę się napatrzyć
na tę panią z autobusu.
Mam nadzieję że znów rankiem,
czekać będzie bez przymusu.
By ponownie zrobić susa
jak to robi ta sarenka.
Może będę miał dziś szczęście
i uśmiechnie się panienka...

My rating
My rating
My rating