Traumy
Białe ściany wokół,
Bez drzwi i okien pokój.
Nie ma już ucieczki,
Leży tu tylko mój rozum,
Jak ciało w prosektorium,
Gotowy na sekcje,
I długą projekcje,
Tego o czym przypominać sobie nie chce.
Bolało nieludzko,
Gdy rozciął mnie jak lalkę pustą,
Zaczął rozkładać -
Płuca, by dech zaprzeć do cna,
A z serca wyciągnął ostatni żar.
W końcu dotarł do umysłu,
Nie szczędząc krytycyzmu,
Zaczął jak w glinie drążyć do samego dna,
Chcąc ze mnie wycisnąć najgłębszy żal.
Oczy nadal patrzyły w nicość,
Jakby ukryć chciały bezsilność.
Wprawiając mnie w męczeńską agonię,
Zapomniał, że czucie moje zniknęło razem z wrakiem wspomnień.
Bez drzwi i okien pokój.
Nie ma już ucieczki,
Leży tu tylko mój rozum,
Jak ciało w prosektorium,
Gotowy na sekcje,
I długą projekcje,
Tego o czym przypominać sobie nie chce.
Bolało nieludzko,
Gdy rozciął mnie jak lalkę pustą,
Zaczął rozkładać -
Płuca, by dech zaprzeć do cna,
A z serca wyciągnął ostatni żar.
W końcu dotarł do umysłu,
Nie szczędząc krytycyzmu,
Zaczął jak w glinie drążyć do samego dna,
Chcąc ze mnie wycisnąć najgłębszy żal.
Oczy nadal patrzyły w nicość,
Jakby ukryć chciały bezsilność.
Wprawiając mnie w męczeńską agonię,
Zapomniał, że czucie moje zniknęło razem z wrakiem wspomnień.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating