Dum Spiro Spero
pamiętam
do rzeki schodziło się
wzdłuż ulicy św. Jana
przez bramę Żeglarską
byli tam ludzie
zbyt leniwi aby w rzece
łowić własne myśli
rozwleczeni pomiędzy tym
co jest a co mogłoby być
jeden z nich zaprosił mnie
na wódkę i śledzia
wybacz człowieku
ja nie piję
a z ryp to tylko rypanie
i walenie
ciężkie chmury
rozpięły się nade mną
jak ramiona starych dębów
czekałem na deszcz
byli tam ludzie
z ikonami własnych twarzy
mieli wydrapane oczy
i usta ołowiane
grali w niebo i piekło
przysiadłem się do nich
niebo - piekło
a siódme wrota wciąż zamknięte
jeszcze sierpień
może to i dobrze
może dam się jeszcze zaprowadzić
na tamto wzgórze
i bezwstydnie wykorzystać
tylko zdejmę czarną bieliznę
a ty się dotykiem objawiaj
w niepoznaniu wszystkich zmysłów
pozwól duszy odejść
na tamto wzgórze
gdzie stanę się posągiem
zazdrosnym o każdy twój oddech
do rzeki schodziło się
wzdłuż ulicy św. Jana
przez bramę Żeglarską
byli tam ludzie
zbyt leniwi aby w rzece
łowić własne myśli
rozwleczeni pomiędzy tym
co jest a co mogłoby być
jeden z nich zaprosił mnie
na wódkę i śledzia
wybacz człowieku
ja nie piję
a z ryp to tylko rypanie
i walenie
ciężkie chmury
rozpięły się nade mną
jak ramiona starych dębów
czekałem na deszcz
byli tam ludzie
z ikonami własnych twarzy
mieli wydrapane oczy
i usta ołowiane
grali w niebo i piekło
przysiadłem się do nich
niebo - piekło
a siódme wrota wciąż zamknięte
jeszcze sierpień
może to i dobrze
może dam się jeszcze zaprowadzić
na tamto wzgórze
i bezwstydnie wykorzystać
tylko zdejmę czarną bieliznę
a ty się dotykiem objawiaj
w niepoznaniu wszystkich zmysłów
pozwól duszy odejść
na tamto wzgórze
gdzie stanę się posągiem
zazdrosnym o każdy twój oddech

My rating
My rating
My rating
My rating