Sonet dla Anny
Chciałbym dziś być w lesie i zebrać rosę poranną
aby z kropli deszczu zrobić ci korale
potem pokazać mój ocean gdzie fale
wiary i nadziei szumią cichutko dla Ciebie Anno
I na kolorowej polanie obdarować dziewanną
bym ci wręczył latem pachnącą bo już stale
tak pragnę żeby ciągle było lato i jak w skale
wykute zawsze błękitne niebo dla Ciebie Anno
Bo chciałbym ciebie wziąć dzisiaj w ramiona
nie wypuścić już tego co kiedyś poszło na straty
Anno to tylko dla ciebie moja z gwiazd korona
Z tobą choćby i w łachmanach czuję się bogaty
to dla ciebie zapisana mego sztambucha strona
w nim wszystkie słowa niech zmienią się w kwiaty
aby z kropli deszczu zrobić ci korale
potem pokazać mój ocean gdzie fale
wiary i nadziei szumią cichutko dla Ciebie Anno
I na kolorowej polanie obdarować dziewanną
bym ci wręczył latem pachnącą bo już stale
tak pragnę żeby ciągle było lato i jak w skale
wykute zawsze błękitne niebo dla Ciebie Anno
Bo chciałbym ciebie wziąć dzisiaj w ramiona
nie wypuścić już tego co kiedyś poszło na straty
Anno to tylko dla ciebie moja z gwiazd korona
Z tobą choćby i w łachmanach czuję się bogaty
to dla ciebie zapisana mego sztambucha strona
w nim wszystkie słowa niech zmienią się w kwiaty

My rating
My rating
My rating