(Nie)pełnosprawny
Wiersz już niesprawny tuszu nie przyjmuje
w bezdusznym słowie, które się zaczyna,
kiedy logika utkwiona w rozumie,
sensu cierpienia wciąż się upomina.
Czymże jest życie pod– lub nie– świadome,
gdy echo bólu niezapowiedziane
nawiedza strofy i jak żagiew płonie?
Pytam niebiosa o trzeciej nad ranem.
Wszystko się może wydarzyć przypadkiem,
chwilowa niemoc i deficyt szczęścia.
Lecz jeśli ręka podąża za wzrokiem,
poezja będzie za natchnienie wdzięczna.
A gdy znużenie zawita nie w porę,
sen o przyszłości do grobu zabiorę.
Kasia Dominik
w bezdusznym słowie, które się zaczyna,
kiedy logika utkwiona w rozumie,
sensu cierpienia wciąż się upomina.
Czymże jest życie pod– lub nie– świadome,
gdy echo bólu niezapowiedziane
nawiedza strofy i jak żagiew płonie?
Pytam niebiosa o trzeciej nad ranem.
Wszystko się może wydarzyć przypadkiem,
chwilowa niemoc i deficyt szczęścia.
Lecz jeśli ręka podąża za wzrokiem,
poezja będzie za natchnienie wdzięczna.
A gdy znużenie zawita nie w porę,
sen o przyszłości do grobu zabiorę.
Kasia Dominik

My rating
My rating