darks(l)ajd

author:  Czarek Płatak
5.0/5 | 5


już z owali śladów ugryzień, z pobielałych w zaciśniętych
pięściach knykci, z parzącego skórę karku oddechu,
na lep śliny sklejone kamyki grzechotały w chwili
odjazdu. milczymy nieruchomo wpatrując się w okno

słuchając zeznań świadków, z nieśmiałym uśmiechem
z jakim śmieją się ślepcy, szukający światła na zapomnianych
ulicach. przy krawędzi warg drży żar miejsc tak dobrych,
że jeszcze szczelniej jest w tym zapomnieniu, wyprawie

po wskrzeszenie. lśnieniu, obwiedzaniu cię myślą, mową
i językiem. słychać fale, noc po skroni spływa. chcesz już
iść? jeszcze ranek nie tak bliski, a my parujemy swoim
wygłodzeniem, ku niebu podnosząc oczy i wszystkie blasfemie

tak z naszego zmieszania zostały półtony, skreślone
biciem dzwonu ponad dachami budzących się bloków.
ściany chłoną. dysonans dźwięków, cegieł. wypełnianianie
miąższem. kiedy opada pierwszy cios słońca. render

w dół

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
08.07.2023,  Ravenwood

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
07.07.2023,  Ula eM

Ależ rezonuje w czytaniu

Brawo!
My rating:  
07.07.2023,  Charlie Cbdo