Tęcza twoja,czyja moja
Białym i czystym dywanem dzień przeminął
pod badachimem biała koronka
będą sobie nawzajem krawcem
milimetrem miłości uwierzą
krople bólu sciągnięte są łzą
posmarują chusteczką i pocałunkiem
ojcowska miłość czoła
odwrotna to uszy sokoła
sokół zatańczy wraz ze mną
przed lustrem spłakanym życiem
popatrzy wówczas pełnią
miłości związana na życie
po schodach pójdą znów
parą tak jak za dawnych swych przeżyć
bo życie klamka na drzwiach
uśmiechnię się głębią swojej doli
doliny i wzgórza pagórka
grymas pod nosem się kręci
pocałunek dłoni z szacunkiem
pojednanie swojej tęczy
pod badachimem biała koronka
będą sobie nawzajem krawcem
milimetrem miłości uwierzą
krople bólu sciągnięte są łzą
posmarują chusteczką i pocałunkiem
ojcowska miłość czoła
odwrotna to uszy sokoła
sokół zatańczy wraz ze mną
przed lustrem spłakanym życiem
popatrzy wówczas pełnią
miłości związana na życie
po schodach pójdą znów
parą tak jak za dawnych swych przeżyć
bo życie klamka na drzwiach
uśmiechnię się głębią swojej doli
doliny i wzgórza pagórka
grymas pod nosem się kręci
pocałunek dłoni z szacunkiem
pojednanie swojej tęczy

My rating
My rating
My rating