Na szali

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 3


Opatentowali westchnienie
Wznieśli puchar obligacji walut
Naruszyli strefę dzienną szpitala z łez
Kształtowali serum prawdy pointą
Zaszokowani nieistnieniem obrócili w niwecz pracę u podstaw

Dwojga oczu
Dwojga serc
Dwojga szeptów

Dla siebie obrzucili prawdą gówno warte papiery wartościowe

Teraz brutto mają ciało
Netto duszę zatraconą

Ich chwycony dzień świadczy o pamięci festiwalu życia
Z którego przynieśli nagrodę z pychy
Dyżur ze słuchowiska wiatru porywa tantiemy doli

Gładzą popiersia w naszym kraju, na poczet zmysłów polskiego ciała
Cierpliwi są, łaskawi są, lecz szukają poklasku
W błyskach fleszy nurtujące apanaże ze zwycięstwa nad pewnością

W pełni wyjściowej kreacji braw odepchniętych językiem mrozu
Na rzecz rozwoju regionalnego programu nadzoru nadziei
Wahanie dopuszczone do wagi, gramaturą jaskółki w locie

Operacyjna precyzja
Budzi w nich strach, zataczają koła kropką nad ypsilonem

Odpust mają co dzień

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
13.06.2023,  Ula eM

My rating

My rating: