Partyjka
Kiedy chciałam byś był
Moim kawałkiem nieba
Wtedy ty otwierałeś drzwi
Prosto do piekła
Na tyle było cię stać
Kiedy oczy swoje z przerażenia
Szeroko otwierałam
Już po szachu mat nastawał
A ja w osłupieniu pytałam
Gdzie szacunek pozostawał
Moim kawałkiem nieba
Wtedy ty otwierałeś drzwi
Prosto do piekła
Na tyle było cię stać
Kiedy oczy swoje z przerażenia
Szeroko otwierałam
Już po szachu mat nastawał
A ja w osłupieniu pytałam
Gdzie szacunek pozostawał

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating