ODDECH ZIMY

author:  Edward Cz
5.0/5 | 4


Pejzaż aż po horyzont
chłodu znamiona niosąc
w czystej bieli tonął
w pąkach puchu ogrody spały
białe gwiazdki niesione podmuchem
szybowały chaotycznie ścigając się
topniały rozpływająco
po różanych policzkach
na strunach bezlistnych konarów
grał rzewnie wiatr
kosmyki włosów rozrzucając na boki
szliśmy objęci śnieżnobiała ciszą
przytul mnie mocniej
powtarzałam jak mantrę
pocałuj
zamknęłam powieki
wielobarwną jesień
zapomnieć trudno
ciepło kominka resztki bieli
rozplątało z odzienia.



 
COMMENTS


@ Jarosław Burgieł

Dzięki
27.12.2022,  Edward Cz

@ Anna Krzyczkowska

Dziękuję
27.12.2022,  Edward Cz

@ Anna Krzyczkowska

Dziękuję
27.12.2022,  Edward Cz

@ Anna Krzyczkowska

Dziękuję
27.12.2022,  Edward Cz

@ Kasia Dominik

Dziękuję
27.12.2022,  Edward Cz

@ Monika J. Kasprzyk

Dziękuję
27.12.2022,  Edward Cz

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: