AMEN
moje usta całują twoje prześwietlone negatywy
odzyskuję z nich swiatło które utknęło w tunelu płaskie jak księżyce naszej wspólnej ziemii
swiatło które zdążyło sczernieć od mojej w nim nieobecności
ono już nie rozpuszcza się na naszych językach
całuję białe hostie
ofiarowane nam za tę miłość która nijak nie chce przeminąć
za te białe gołębie które wiją gniazda w naszych dłoniach
najgorszy jest pierwszy wybór
między życiem a śmiercią
burzą i ciszą
gradem i deszczem
zamarzam twoim imieniem
jestem wzrokiem utkwionym w stalowe niebo
spod szpar w mokrych chodnikach
prześladują mnie poeci
Wojaczek
Bukowski
Stachura
może jeszcze paru innych
znów zapowiada się noc bezsenna
chociaż próbowałem przewlec swój sen
przez otwór w klepsydrze
przepłynąć słone morze
wiosłując płatkami ulubionych frezjii
mieszkam na dnie samego siebie
zjadam okruchy dnia
popijając kwaśnym mlekiem
kiedy tylko zapragniesz stanę się
wspólną przyszłością
skończę się w tobie
AMEN
odzyskuję z nich swiatło które utknęło w tunelu płaskie jak księżyce naszej wspólnej ziemii
swiatło które zdążyło sczernieć od mojej w nim nieobecności
ono już nie rozpuszcza się na naszych językach
całuję białe hostie
ofiarowane nam za tę miłość która nijak nie chce przeminąć
za te białe gołębie które wiją gniazda w naszych dłoniach
najgorszy jest pierwszy wybór
między życiem a śmiercią
burzą i ciszą
gradem i deszczem
zamarzam twoim imieniem
jestem wzrokiem utkwionym w stalowe niebo
spod szpar w mokrych chodnikach
prześladują mnie poeci
Wojaczek
Bukowski
Stachura
może jeszcze paru innych
znów zapowiada się noc bezsenna
chociaż próbowałem przewlec swój sen
przez otwór w klepsydrze
przepłynąć słone morze
wiosłując płatkami ulubionych frezjii
mieszkam na dnie samego siebie
zjadam okruchy dnia
popijając kwaśnym mlekiem
kiedy tylko zapragniesz stanę się
wspólną przyszłością
skończę się w tobie
AMEN

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating