AMEN

author:  Przemek Trenk
5.0/5 | 8


moje usta całują twoje prześwietlone negatywy
odzyskuję z nich swiatło które utknęło w tunelu płaskie jak księżyce naszej wspólnej ziemii
swiatło które zdążyło sczernieć od mojej w nim nieobecności
ono już nie rozpuszcza się na naszych językach

całuję białe hostie
ofiarowane nam za tę miłość która nijak nie chce przeminąć
za te białe gołębie które wiją gniazda w naszych dłoniach

najgorszy jest pierwszy wybór
między życiem a śmiercią
burzą i ciszą
gradem i deszczem
zamarzam twoim imieniem

jestem wzrokiem utkwionym w stalowe niebo
spod szpar w mokrych chodnikach
prześladują mnie poeci
Wojaczek
Bukowski
Stachura

może jeszcze paru innych
znów zapowiada się noc bezsenna
chociaż próbowałem przewlec swój sen
przez otwór w klepsydrze
przepłynąć słone morze
wiosłując płatkami ulubionych frezjii

mieszkam na dnie samego siebie
zjadam okruchy dnia
popijając kwaśnym mlekiem
kiedy tylko zapragniesz stanę się
wspólną przyszłością
skończę się w tobie
AMEN



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
27.10.2022,  Ula eM

My rating

My rating: