. | version: 7.12.2014 11:25

author: Renata Cygan
0.0/5 | 0


Transcendentne klimaty, szósta czarna kawa,
fajka, (bez zaciągania), absyntu trzy łyki.
Tam za oknami halny wyje w tańcu dzikim,
a tu, w jaskiniach jaźni, brzmią kanciaste brawa.

Gdzieś w błękitnej wklęsłości chińskiej filiżanki,
zakłopotany księżyc przemyca pejzaże,
pigułka Murti Binga nowy świat ukaże,
doeksponuje seans kosztem żywej tkanki.

Krzywe portrety kobiet wirują kolorem,
rząd koczkodanów pluje jadem na dwa cale,
a sens się czai w kącie, bełkocząc nie w porę.

Każdy łyk poprzybliża niedościgłe dale,
pomysły znów przypełzną z wieczornym stuporem,
myśli się rozsypują jak czarne korale...

RC Oct 2014

Poem versions

 
COMMENTS