,,,,,,,,,, | version: 22.12.2012 11:08
Spojrzenie które roztopi lodową bryłę
Tworzy miłosne obfite powodzie
Uśmiech który otuli do snu groźnego wilka
Pocałunek sycący głodnego wędrowca
Twoje oczy są droższe niż tuziny diamentów
Wydobytych drżącą młodą Afryki dłonią
Wysiłkiem krwią dziecka , potem pokrytą !!
Przejrzystości górskiego powietrza
Czystości cudnego morskiego oka
Widzę w nich swoje odbicie pełne dojrzałości
Tonę w łzach nadziei miłości ....
Moc słońca o poranku
Jedwabny złocisty włos
Spadające na zgrabne ramiona
Podarowane piękno od Boga
Pełna witaminy witalności
Serca dobroć - talia smukła
W męskich silnych ramionach
Mknie niczym antylopa
Po szarych ulicach
Niosąc szczery rozkwit
Pełnych wianków sznur
Delikatność nóg
Oczy dwa brązowe kasztany
Pełne piwnej barwy
Zęby białe perły
Piersi równe - dłoń w nich się mieści
Soczyste usta
Pełne gorącej czerwieni
Łagodne płatki róż
Pod twymi stopami rozsypane........
Czasem jesteś szalona
Ale tulisz do snu
Namiętnością pożerasz
Dzikością onieśmielasz
Dotyk aksamitny dłoni i szept z ust twoich
Owinięty twym ciałem chińskim jedwabiem
Mówisz do mnie czule w niebiosach barwa wędruje
Rozpuściłaś włosy ich zapach w płucach trwa
To woń dzikich róż i wiosennego bzu
Usta symetryczne smaku maliny
Rozpuszczają się w bujności pocałunków
Oburzeni mocą trunków aktem stosunku ...
Dotyk - szept - pragnienie - spojrzenie
Ma dłoń i twoja tworzą mądrą całość
Pocałunek - objęcie - pewność siebie
W dusze wejrzenie czytam smutek i marzenie
Twoją ochotę na promień szczerości
Chciałbym chwycić cie za dłoń
I legnąć niewinnie na palecie barw łąk
Słuchać i zrozumieć - wielbić i kochać ...
Pośladki jędrne cera brązem oblana
Delikatność i subtelność , akceptacja jedności
Wirze namiętnym już nie pościć
Chlustać się w rozkoszy - tonąć w pożądaniu
Bądź zemną z bogatym , sławnym
Biednym - zwariowanym - oszukanym
Kochającym każdy gest oraz oddech..
Zdrowym witalnym i anemicznym słabym ...
Tworzy miłosne obfite powodzie
Uśmiech który otuli do snu groźnego wilka
Pocałunek sycący głodnego wędrowca
Twoje oczy są droższe niż tuziny diamentów
Wydobytych drżącą młodą Afryki dłonią
Wysiłkiem krwią dziecka , potem pokrytą !!
Przejrzystości górskiego powietrza
Czystości cudnego morskiego oka
Widzę w nich swoje odbicie pełne dojrzałości
Tonę w łzach nadziei miłości ....
Moc słońca o poranku
Jedwabny złocisty włos
Spadające na zgrabne ramiona
Podarowane piękno od Boga
Pełna witaminy witalności
Serca dobroć - talia smukła
W męskich silnych ramionach
Mknie niczym antylopa
Po szarych ulicach
Niosąc szczery rozkwit
Pełnych wianków sznur
Delikatność nóg
Oczy dwa brązowe kasztany
Pełne piwnej barwy
Zęby białe perły
Piersi równe - dłoń w nich się mieści
Soczyste usta
Pełne gorącej czerwieni
Łagodne płatki róż
Pod twymi stopami rozsypane........
Czasem jesteś szalona
Ale tulisz do snu
Namiętnością pożerasz
Dzikością onieśmielasz
Dotyk aksamitny dłoni i szept z ust twoich
Owinięty twym ciałem chińskim jedwabiem
Mówisz do mnie czule w niebiosach barwa wędruje
Rozpuściłaś włosy ich zapach w płucach trwa
To woń dzikich róż i wiosennego bzu
Usta symetryczne smaku maliny
Rozpuszczają się w bujności pocałunków
Oburzeni mocą trunków aktem stosunku ...
Dotyk - szept - pragnienie - spojrzenie
Ma dłoń i twoja tworzą mądrą całość
Pocałunek - objęcie - pewność siebie
W dusze wejrzenie czytam smutek i marzenie
Twoją ochotę na promień szczerości
Chciałbym chwycić cie za dłoń
I legnąć niewinnie na palecie barw łąk
Słuchać i zrozumieć - wielbić i kochać ...
Pośladki jędrne cera brązem oblana
Delikatność i subtelność , akceptacja jedności
Wirze namiętnym już nie pościć
Chlustać się w rozkoszy - tonąć w pożądaniu
Bądź zemną z bogatym , sławnym
Biednym - zwariowanym - oszukanym
Kochającym każdy gest oraz oddech..
Zdrowym witalnym i anemicznym słabym ...
Poem versions

Stanisława
Wychwalanie to nie jest lecz szczera prawda pozdrawiam Panią ....My rating
@
wychwalanie to zaden wiersz