W dżungli | version: 30.05.2013 17:51
Tarzan śmiał się pobłażliwie
kiedy Jane piszczała na widok
robaczka, muchy albo pajączka.
Jak biegała po całym szałasie
w panice ze ścierką w dłoni.
Tłumaczył jej, że one są nieszkodliwe.
Uważał, że na wybrukowanych kostką
drzewach tego miasta czają się
o wiele większe niebezpieczeństwa.
Dopiero kiedy leżał konając,
a z jego boku krew broczyła,
kąsany bezlitośnie przez szarańczę,
zrozumiał.
Wtedy dopiero zwykłe szare robale
zaczęły wyłazić ze swych norek
by zaatakować.
Pochylona nad nim Jane
szybciej niż zwykle rozpaczliwie
machała swoją ścierką.
Zostawcie! Zostawcie!
Dlaczego?! Za co?!
Zbyt szczęśliwym często
wystarczy jedno potknięcie.
Przyroda.
kiedy Jane piszczała na widok
robaczka, muchy albo pajączka.
Jak biegała po całym szałasie
w panice ze ścierką w dłoni.
Tłumaczył jej, że one są nieszkodliwe.
Uważał, że na wybrukowanych kostką
drzewach tego miasta czają się
o wiele większe niebezpieczeństwa.
Dopiero kiedy leżał konając,
a z jego boku krew broczyła,
kąsany bezlitośnie przez szarańczę,
zrozumiał.
Wtedy dopiero zwykłe szare robale
zaczęły wyłazić ze swych norek
by zaatakować.
Pochylona nad nim Jane
szybciej niż zwykle rozpaczliwie
machała swoją ścierką.
Zostawcie! Zostawcie!
Dlaczego?! Za co?!
Zbyt szczęśliwym często
wystarczy jedno potknięcie.
Przyroda.
Poem versions
- 30.05.2013 18:27
- 30.05.2013 17:51
- 30.05.2013 17:42
- 30.05.2013 17:33

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Natura
atakuje nas wszędzie...(parafrazując Melmana - Żyrafę) :-)
My rating
My rating