* * * | version: 6.05.2013 00:24
Wyświetlam z siebie wciąż kalejdoskopy,
dzikie czereśnie w białych kwiatach,
konia, co zszywa ściegiem na okrętkę
podarte płachty pola, burzową kotarę,
unoszącą się ponad doliną, pociętą
na tysiące podłużnych pasków,
polakierowanych odcieniami wszelakimi.
Wyświetlam z siebie wciąż kalejdoskopy,
one nigdy nie zgasną, szkiełka nie zszarzeją.
W dzieciństwie zakopywałam główki
kwiatów w ziemi, nakrywając szkiełkiem,
pogańskie ołtarzyki, oglądane przez robactwo tylko.
Kalejdoskopy nie ustają w zbiorczej
zajadłej rutynie. Wyświetlają się, pilne.
Jestem już w ich lunecie, podzielona
na trójkąty, romby, koła i kwadraty.
(Z tomu "Nieboskłony":, Wydawnictwo Plus 2003)
dzikie czereśnie w białych kwiatach,
konia, co zszywa ściegiem na okrętkę
podarte płachty pola, burzową kotarę,
unoszącą się ponad doliną, pociętą
na tysiące podłużnych pasków,
polakierowanych odcieniami wszelakimi.
Wyświetlam z siebie wciąż kalejdoskopy,
one nigdy nie zgasną, szkiełka nie zszarzeją.
W dzieciństwie zakopywałam główki
kwiatów w ziemi, nakrywając szkiełkiem,
pogańskie ołtarzyki, oglądane przez robactwo tylko.
Kalejdoskopy nie ustają w zbiorczej
zajadłej rutynie. Wyświetlają się, pilne.
Jestem już w ich lunecie, podzielona
na trójkąty, romby, koła i kwadraty.
(Z tomu "Nieboskłony":, Wydawnictwo Plus 2003)
Poem versions

My rating