Abelard i Heloiza | version: 3.03.2013 22:19
Abelardo jest wyśmienicie przystojny.
Ale nie tylko.
Jest „na czasie”, a czasem zawadiacko poza czasem.
Jeździ na czterosuwowowym motorze.
Czterosuwowy dla Heloizy znaczy tyle co gigantycznie męski.
Abelardo wstaje z ptakami, gdy Heloiza kładzie się spać.
Wtedy się razem modlą: do tego samego Boga i za pasterzy Jego Kościoła.
Heloiza modli się za papieża przez ż, a Abelrado przez rz.
Heloiza nawet podejrzewa, że Abelardo modli się do Boga przez u.
To niemały problem dla Heloizy, przez który nawet czterosuwowość
się kurczy, a Abelardo przeciętnieje i zaczyna wpisywać się w czas dokonany skończony. Bo Heloiza też jest wyśmienita. Wie to Abelardo, ale wiedzą też inni. Ci inni, którzy modlą się, jak Heloiza, za papieża.
Jesienią Heloiza przestaje się modlić.
Gdy Abelardo wstaje z ptakami, ona patrzy na niego ptasimi oczami.
W pokoju, z którego dotąd wychodziły modlitwy do Boga przez ó i przez u, zostaje już tylko Bug Abelarda. Taki Bug ma to do siebie, że zabiera Abelardowi dotychczasową Heloizę, ale daje dużo w zamian: przede wszystkim ciemność i bełkot.
Nadchodzi wiosna. Wraca Heloiza i jej Bóg.
Gdy rano modlą się razem Heloiza słyszy imię Stwórcy wymawiane przez Abelarda. Słucha zdumiona: w modlitwie Abelarda jest Bug, Bóg i coś czego Heloiza nie potrafi nazwać.
To coś od początku widziała w oczach Abelarda.
A teraz jeszcze widzi, że to Jest i jest nieśmiertelne.
Ale nie tylko.
Jest „na czasie”, a czasem zawadiacko poza czasem.
Jeździ na czterosuwowowym motorze.
Czterosuwowy dla Heloizy znaczy tyle co gigantycznie męski.
Abelardo wstaje z ptakami, gdy Heloiza kładzie się spać.
Wtedy się razem modlą: do tego samego Boga i za pasterzy Jego Kościoła.
Heloiza modli się za papieża przez ż, a Abelrado przez rz.
Heloiza nawet podejrzewa, że Abelardo modli się do Boga przez u.
To niemały problem dla Heloizy, przez który nawet czterosuwowość
się kurczy, a Abelardo przeciętnieje i zaczyna wpisywać się w czas dokonany skończony. Bo Heloiza też jest wyśmienita. Wie to Abelardo, ale wiedzą też inni. Ci inni, którzy modlą się, jak Heloiza, za papieża.
Jesienią Heloiza przestaje się modlić.
Gdy Abelardo wstaje z ptakami, ona patrzy na niego ptasimi oczami.
W pokoju, z którego dotąd wychodziły modlitwy do Boga przez ó i przez u, zostaje już tylko Bug Abelarda. Taki Bug ma to do siebie, że zabiera Abelardowi dotychczasową Heloizę, ale daje dużo w zamian: przede wszystkim ciemność i bełkot.
Nadchodzi wiosna. Wraca Heloiza i jej Bóg.
Gdy rano modlą się razem Heloiza słyszy imię Stwórcy wymawiane przez Abelarda. Słucha zdumiona: w modlitwie Abelarda jest Bug, Bóg i coś czego Heloiza nie potrafi nazwać.
To coś od początku widziała w oczach Abelarda.
A teraz jeszcze widzi, że to Jest i jest nieśmiertelne.
Poem versions

prozodycznie
to cos jest prozodyczne dość dalekie od poezji w jakkolwiek slabym już sensie. Tresciowo frapujące- prozodycznie mętne. Nie wiem,co myslec- dość interesujące to jednak mimo wszystko. UkłonyMy rating
My rating
My rating
My rating
Świetny, doskonały, rewelacyjny…
Aż mnie dreszcz przeszedł…Pozdrawiam :)
Bardzo mnie...
...zaskoczył.Pozytywnie.
My rating
My rating