codzienność | version: 16.12.2012 21:37
Codzienność dotknęła mnie znów tym samym.
Weszłaś i usiadłaś obok z delikatnością białego piórka.
Kim jest ta kobieta, która spojrzeniem kradnie mój czas?
Tak trudno mi z Tobą walczyć, walczyć ze sobą.
I uśmiecha się do mnie z wdziękiem właściwym aniołom.
Co myślisz, gdy na mnie patrzysz?
Bo siedzę w tym miejscu co zawsze,
Ty niewinnie siedzisz tuż obok a jednak jesteśmy
Tak niezauważalnie ku sobie zwróceni...
Tyle twarzy wokół, dziesiątki głosów.
Wiesz, że się nie liczą, obecne a nieistniejące.
Jestem tu ja i jej oczy...
Te jedyne, najpiękniejsze naświecie oczy.
Mrugnęłaś... i wróciliśmy do codzienności.
Każde do swojej.
15 grudnia 2012
Weszłaś i usiadłaś obok z delikatnością białego piórka.
Kim jest ta kobieta, która spojrzeniem kradnie mój czas?
Tak trudno mi z Tobą walczyć, walczyć ze sobą.
I uśmiecha się do mnie z wdziękiem właściwym aniołom.
Co myślisz, gdy na mnie patrzysz?
Bo siedzę w tym miejscu co zawsze,
Ty niewinnie siedzisz tuż obok a jednak jesteśmy
Tak niezauważalnie ku sobie zwróceni...
Tyle twarzy wokół, dziesiątki głosów.
Wiesz, że się nie liczą, obecne a nieistniejące.
Jestem tu ja i jej oczy...
Te jedyne, najpiękniejsze naświecie oczy.
Mrugnęłaś... i wróciliśmy do codzienności.
Każde do swojej.
15 grudnia 2012
Poem versions
- 14.01.2013 23:25
- 16.12.2012 21:37

My rating
My rating
My rating
My rating