******** | version: 15.10.2010 15:56
Zmrużone oczy okien
przyglądają się
bezsennie
Szorstkie plecy murów
opierają się o mnie
nieznośnie
Czuje oddech kratki
wentylacyjnej
Biegnę
a każda latarnia
lśni uprzejmie
na pożegnanie
Stój
krzyczy manekin
z wystawy
zamykam oczy
Wiem
że za rogiem
czeka mój
Wodolot
Już zaraz
Za tą kamienicą
jest urwisko które
zamieni się w brzeg rzeki
Jak zawsze…
przyglądają się
bezsennie
Szorstkie plecy murów
opierają się o mnie
nieznośnie
Czuje oddech kratki
wentylacyjnej
Biegnę
a każda latarnia
lśni uprzejmie
na pożegnanie
Stój
krzyczy manekin
z wystawy
zamykam oczy
Wiem
że za rogiem
czeka mój
Wodolot
Już zaraz
Za tą kamienicą
jest urwisko które
zamieni się w brzeg rzeki
Jak zawsze…
Poem versions
- 19.07.2012 15:22
- 15.10.2010 15:56

My rating