Melisa | version: 16.03.2012 19:07
Argument wszelki
Zabrałeś mi z ręki,
A dyskurs ślepy
Bez słownej polepy.
Choć znam alfabet
Nie potrafię nawet
Zmysłów mych kuli
Werbalnie przytulić.
Mam więc za swoje,
Że Cię niepokoję,
Mrzonka się kłania,
Że wartam poznania.
Bądźmy dziś szczerzy,
Brutalny cios mierzysz.
Mało to zmienia-
Mam plecy z kamienia.
Lecz na otuchę:
Rzęs spirale suche.
Oczy me zgniły.
Płakać nie mam siły.
Zabrałeś mi z ręki,
A dyskurs ślepy
Bez słownej polepy.
Choć znam alfabet
Nie potrafię nawet
Zmysłów mych kuli
Werbalnie przytulić.
Mam więc za swoje,
Że Cię niepokoję,
Mrzonka się kłania,
Że wartam poznania.
Bądźmy dziś szczerzy,
Brutalny cios mierzysz.
Mało to zmienia-
Mam plecy z kamienia.
Lecz na otuchę:
Rzęs spirale suche.
Oczy me zgniły.
Płakać nie mam siły.
Poem versions
- 16.03.2012 19:08
- 16.03.2012 19:07

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating