32 mile stąd... | version: 9.02.2025 13:37
ciałem zaprzeczałem
o swej tęsknocie
o domku maleńkim
tak niekiedy
przerażająco wielkim
o codziennych dziecięcych
odwiedzinach babci
w zapadający wieczór
i nastający poranek
zawsze pachniało świeżym chlebem
o akacjach chroniących
mi głowę
i kolących moje stopy bose
o tych promieniach wpadających
i przecinających kurz
w maleńkim alkierzu
o wielkim klonie
chroniącym mnie
przed upadkiem
zaprzeczać więcej
już nie mogłem o tęsknocie
d o d domu
o swej tęsknocie
o domku maleńkim
tak niekiedy
przerażająco wielkim
o codziennych dziecięcych
odwiedzinach babci
w zapadający wieczór
i nastający poranek
zawsze pachniało świeżym chlebem
o akacjach chroniących
mi głowę
i kolących moje stopy bose
o tych promieniach wpadających
i przecinających kurz
w maleńkim alkierzu
o wielkim klonie
chroniącym mnie
przed upadkiem
zaprzeczać więcej
już nie mogłem o tęsknocie
d o d domu
Poem versions
- 30.05.2025 15:15
- 9.02.2025 13:37

My rating
My rating
My rating
My rating