Opowieść Jutra | version: 16.05.2025 22:04

5.0/5 | 6


Drugi wyraz opuścił łajbę mego języka.
Będziemy sądzić Parysa w szyku liter
ustawionych na wspak –
rozchodźmy się i odnajdźmy się!

Degraduję oficerów z trofeami Myśliwych na śniegu,
trzeba ogłosić, że wkradł się żal doskonały:
Poznałeś mnie jawnie, dlatego wiesz,
że posiadam prywatne siły zbrojne

To skamieniałość, nasycenie,
twoja droga naszej wspólnej karmy.
Agituję herezją, to, że w ogrodach,
których pochowałem pamięć

będzie manufaktura zapierających
dech w piersiach momentów liczonych knockdownem –
nasza kraina zakorzeni się piosenką
nie wiadomo czyjego dzieciństwa.

Czekałem wiekowej Pani, która
mogłaby odwiedzić moje Miasto,
żebym nie musiał nieść Go
z kluczami złotemi na barkach

całą wieczność, która śpiewa z nami
daleko hen oportunistyczny hymn,
widziałem Taras kawiarni w nocy
i Wyspy (nie)szczęśliwe

coraz mniej wyraźne, chyba ich pył
zmyła ulewa, a sławę zabrało morze
I w pasji tez rzuconych w przepaść
refundacją leku za bilans czerni

będzie cymbał brzmiał jak psalm
z odwiecznym prawidłem jak palimpsest,
którego wolą
(i pierwsi ludzie), których obrona

etyczna nienaganna
a papier przyjmie wszystko
zaś cały wicher dziejów uwiązałem
na łańcuchu żywioły wszystkie,

bo coraz bardziej leją się te łzy czyste, rzęsiste.
Teraz me okno wietrzy pokój ducha
pali się lampą naftową,
oby nie zgasło w molowej tonacji

weto spisanych opowieści jutra

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  
18.06.2025,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
17.05.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: