. | version: 19.01.2024 09:10
Przyśniło mi się życie
Z takim w nim widokiem
Przez okno na drogę
Lekko pod górę i latarnie
Ten widok się znieniał
Czasem bez koloru i w deszczu
Czasem pełen odcieni zieleni
A bywało, że wszystko jedno
Były tam również inne widoki
Oczami przez łzy widziane
Poprostu, z ukosa, zza rogu
Roześmiane lub też zadumane
Sen namacalny do bólu
Lub topniejący w pamięci
Z sensu poplątaną nitką
Bez nitki, bez snu, nadaremno
Śniło mi się moje własne życie
Przez różne okna widziane
Posluszeństwo mu przyrzekłem
Posłuszeństwo wypowiedziane
Z takim w nim widokiem
Przez okno na drogę
Lekko pod górę i latarnie
Ten widok się znieniał
Czasem bez koloru i w deszczu
Czasem pełen odcieni zieleni
A bywało, że wszystko jedno
Były tam również inne widoki
Oczami przez łzy widziane
Poprostu, z ukosa, zza rogu
Roześmiane lub też zadumane
Sen namacalny do bólu
Lub topniejący w pamięci
Z sensu poplątaną nitką
Bez nitki, bez snu, nadaremno
Śniło mi się moje własne życie
Przez różne okna widziane
Posluszeństwo mu przyrzekłem
Posłuszeństwo wypowiedziane
Poem versions
- 30.07.2024 23:55
- 6.02.2024 18:28
- 19.01.2024 18:10
- 19.01.2024 09:10

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating