. | version: 6.11.2022 09:03
Umarli wszyscy.
Z dobrobytu, z nadmiaru honoru, z pychy.
A ja, nieświadoma, ja, która kochałam,
żyję,
i nie mogę zrozumieć, jak to się stało.
Marli, niczym kwiaty w listopadzie.
Jestem wolna.
Zwolniona od przysiąg i wiary,
wciąż trzymam w dłoniach niepotrzebne drobiazgi.
Wciąż nie wiem, jak żyją wolni ludzie,
tkwię przy drzewie wiedzy dobra i zła,
do którego mnie przywiązano.
Ale kiedyś
wtopię się w tłum,
porzucę imię,
twardo brzmiące przekleństwo.
Obie wojny światowe,
Piłsudskiego, druty obozów i głód w Ukrainie,
porzucę.
Zanim stanę u progu światła.
Wrócę na rajskie łąki
wolna,
naga do głębi duszy,
jak w dniu w którym się urodziłam.
Abym mogła obejrzeć się bez żalu.
Z dobrobytu, z nadmiaru honoru, z pychy.
A ja, nieświadoma, ja, która kochałam,
żyję,
i nie mogę zrozumieć, jak to się stało.
Marli, niczym kwiaty w listopadzie.
Jestem wolna.
Zwolniona od przysiąg i wiary,
wciąż trzymam w dłoniach niepotrzebne drobiazgi.
Wciąż nie wiem, jak żyją wolni ludzie,
tkwię przy drzewie wiedzy dobra i zła,
do którego mnie przywiązano.
Ale kiedyś
wtopię się w tłum,
porzucę imię,
twardo brzmiące przekleństwo.
Obie wojny światowe,
Piłsudskiego, druty obozów i głód w Ukrainie,
porzucę.
Zanim stanę u progu światła.
Wrócę na rajskie łąki
wolna,
naga do głębi duszy,
jak w dniu w którym się urodziłam.
Abym mogła obejrzeć się bez żalu.
Poem versions
- 6.11.2022 09:25
- 6.11.2022 09:21
- 6.11.2022 09:18
- 6.11.2022 09:05
- 6.11.2022 09:03
COMMENTS
ADD COMMENT
