*** | version: 14.10.2010 01:00

0.0/5 | 0


budzę się rano z bólem głowy wielkim
i nie wiem czy to jest wadliwa sprawa
że myśli mam rozkwit wszelki
a głupota moja na mądrość zakrawa
twierdzę,choć trudno o wiarę
że zagadką jest
co też wczoraj było mi nalane
i czyj to był tak wielki gest
sądzę ,a sąd wobec stanu w jakim się znajduję
musi być prawdziwy, skoro mówię tak
że Żyd był tak bardzo fałszywy
aż rozleciał się na części świat
byłem przecież trzeźwiutki jak świnia
jadłem grzecznie marynaty dam
a tu nagle ktoś mi nalał w ryja
jakiś za przeproszeniem dziad
za swą dobroć teraz pokutuję
bo jak nalał wypadało brać
dzisiaj myślę-Żydy to są szuje
by tak ludziom wodę lać
nigdy więcej!
powtarzam to głośno
nie podpuści juz Żyd mnie
nawet żeby stawiał ostro
czystą albo nawet dwie.

Poem versions

 
COMMENTS


:)

a titi, kłamczuszku...:)