Wieczerza | version: 24.12.2018 07:43
Waniliowo pachną święta.
Tajemniczymi rączkami podjadane rodzynki
wcale nie ubywają.
Żaden karp nie położy życia
na moim stole.
Miłość głęboko skrywana,
dziś
będzie daniem głównym.
Nad domem zawisła kometa,
wiatry i chmury
wcale mi nie straszne.
I serce,strażnik jutra
zaśnie dzisiaj zdrowym snem.
Niech się stanie.
Tajemniczymi rączkami podjadane rodzynki
wcale nie ubywają.
Żaden karp nie położy życia
na moim stole.
Miłość głęboko skrywana,
dziś
będzie daniem głównym.
Nad domem zawisła kometa,
wiatry i chmury
wcale mi nie straszne.
I serce,strażnik jutra
zaśnie dzisiaj zdrowym snem.
Niech się stanie.
Poem versions
- 24.12.2018 07:55
- 24.12.2018 07:43

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating