MATECZNIKI… | version: 29.11.2016 16:46
MATECZNIKI… KNIEJE… BORY
Mateczniki, uroczyska, Mazur knieje, bory
Snują się w nich fauny, trole i upiory
Ongi je przemierzał przodek dziad na wskroś
Jako kiedyś niedźwiedź, tur, żubr, bóbr i łoś
Onegdaj na popas strudzon kniaź przystanął
Zda zacny rozbolał możnowładcę zadek
Kąsały weń insekty… pchły, gzy i komary
Do łez zły był zaklął… piją w rzyć chachary !
Wnet osady, sady, pasieki powstały
Przysiółki… Ełk, Pszczółki, Roje i Ponary
Orneta, Ostróda, Morąg, Boguchwały…
Które w wiersz oprawiam i muzyką gitary
Tak dziś jak i wtedy lśni im niebo czyste
Odbija w jezior, stawów estuariach licznych
Przeźroczach źródeł, studzien i poideł
Strumieniach jak diament krystalicznych
W pamięci mam jeszcze chleba zapach pszenny
Smak słodkiego mleka… ciepłym rankiem rześkim
Śnię miodu aromat, soczystych czereśni
Jagód, malin, poziomek, moreli i wiśni
Skrzypi jeszcze żuraw stary gdzieś w oddali…
Skąd obarczon krzywymi u ramion jarzmami
Zmęczony chłopina meandruje krokiem
Mazurząc z wody pełnymi cebrami
Gdzieście przeminęli wszyscy zapomniani ?
Ulecieli za dale, w enigmy, w nieznane
Za czas z skrzydlatymi uszli wędrowcami
W ślad za sokołami, orłami, żurawiami
Zostały po was tylko strzępy miłych wspomnień
Zamazane, niejasne niczym za mgłą słońce
Zachodzące nad starym dworkiem krytym gontem
I… nostalgia snująca się z duszą po łące
⊰Ҝற$⊱……………………………………………………………………… Ponary 9 września '99
Mateczniki, uroczyska, Mazur knieje, bory
Snują się w nich fauny, trole i upiory
Ongi je przemierzał przodek dziad na wskroś
Jako kiedyś niedźwiedź, tur, żubr, bóbr i łoś
Onegdaj na popas strudzon kniaź przystanął
Zda zacny rozbolał możnowładcę zadek
Kąsały weń insekty… pchły, gzy i komary
Do łez zły był zaklął… piją w rzyć chachary !
Wnet osady, sady, pasieki powstały
Przysiółki… Ełk, Pszczółki, Roje i Ponary
Orneta, Ostróda, Morąg, Boguchwały…
Które w wiersz oprawiam i muzyką gitary
Tak dziś jak i wtedy lśni im niebo czyste
Odbija w jezior, stawów estuariach licznych
Przeźroczach źródeł, studzien i poideł
Strumieniach jak diament krystalicznych
W pamięci mam jeszcze chleba zapach pszenny
Smak słodkiego mleka… ciepłym rankiem rześkim
Śnię miodu aromat, soczystych czereśni
Jagód, malin, poziomek, moreli i wiśni
Skrzypi jeszcze żuraw stary gdzieś w oddali…
Skąd obarczon krzywymi u ramion jarzmami
Zmęczony chłopina meandruje krokiem
Mazurząc z wody pełnymi cebrami
Gdzieście przeminęli wszyscy zapomniani ?
Ulecieli za dale, w enigmy, w nieznane
Za czas z skrzydlatymi uszli wędrowcami
W ślad za sokołami, orłami, żurawiami
Zostały po was tylko strzępy miłych wspomnień
Zamazane, niejasne niczym za mgłą słońce
Zachodzące nad starym dworkiem krytym gontem
I… nostalgia snująca się z duszą po łące
⊰Ҝற$⊱……………………………………………………………………… Ponary 9 września '99
Poem versions

My rating
My rating
Moja ocena
Jak każdy twójZawsze dla mnie piękny;)
My rating
Moja ocena
Bardzo tu się tłoczą szlachetne słowa:)pozdrawiam