KATYŃ | version: 24.03.2014 00:46
Nie było nas, rósł sobie las
Nie pytał nikt, czy imię miał
Pewnego dnia rozdarto lasu ciało
Ukryto w nim tysiące ciał
Las zmarszczył brew- świadectwa być nie miało..
Nie płacze czas, starzeje las
Z posoką drzew kryształy krwi
Mundurów strzęp z zielenią się zeszyły
Echo kołacze, ziemia drwi
Prawdy tej Świat udźwignąć nie ma siły
Mgłą echo śpi, las z ludem śni
Fortuna historię toczy
Darty las - milczeć nie będzie drugi raz
Nie schowa jasnych warkoczy
Krwawe myto, płacone z najlepszych z nas
Ambicji grach, w brzozowych pniach
Pamięć zapisze biel czynu
Nie będzie nas, będzie ten las
Ojców krwi kroplą bursztynu
Nie pytał nikt, czy imię miał
Pewnego dnia rozdarto lasu ciało
Ukryto w nim tysiące ciał
Las zmarszczył brew- świadectwa być nie miało..
Nie płacze czas, starzeje las
Z posoką drzew kryształy krwi
Mundurów strzęp z zielenią się zeszyły
Echo kołacze, ziemia drwi
Prawdy tej Świat udźwignąć nie ma siły
Mgłą echo śpi, las z ludem śni
Fortuna historię toczy
Darty las - milczeć nie będzie drugi raz
Nie schowa jasnych warkoczy
Krwawe myto, płacone z najlepszych z nas
Ambicji grach, w brzozowych pniach
Pamięć zapisze biel czynu
Nie będzie nas, będzie ten las
Ojców krwi kroplą bursztynu
Poem versions
- 10.04.2016 18:59
- 24.03.2014 00:46
COMMENTS
ADD COMMENT
