Tykanie zegara | version: 15.11.2015 12:44
1634
Tykanie zegara
On był pierwszy. Usiadł przy stole, z różami
Rozbiegane oczy i wątłe ramiona
Wtem się drzwi otwarły, w środek weszła ona
Oczy duże, zielone. Stukała szpilkami.
Dłonie twoje kruche dotykam palcami
A ty cała chwili brzmieniem odmieniona
W moje oczy patrzysz i nic dookoła
Nie istnieje po za naszymi myślami.
On to kazał. Mówił, że to obrzęd wiary
Że pójdziemy wszyscy święci aż do nieba
Ważny cel, nie drogs. Bóg żąda ofiary!
Tego życia bogu tak bardzo potrzeba
Tyka bomba, tyka, jak serce, na brzuchu
Tyka serce, tyka, i ginie w wybuchu.
Zdzisław Kieszkowski
Tykanie zegara
On był pierwszy. Usiadł przy stole, z różami
Rozbiegane oczy i wątłe ramiona
Wtem się drzwi otwarły, w środek weszła ona
Oczy duże, zielone. Stukała szpilkami.
Dłonie twoje kruche dotykam palcami
A ty cała chwili brzmieniem odmieniona
W moje oczy patrzysz i nic dookoła
Nie istnieje po za naszymi myślami.
On to kazał. Mówił, że to obrzęd wiary
Że pójdziemy wszyscy święci aż do nieba
Ważny cel, nie drogs. Bóg żąda ofiary!
Tego życia bogu tak bardzo potrzeba
Tyka bomba, tyka, jak serce, na brzuchu
Tyka serce, tyka, i ginie w wybuchu.
Zdzisław Kieszkowski
Poem versions
- 15.11.2015 15:59
- 15.11.2015 12:44

@ Beatrix
takie było zamierzenie ... ujęcie grozy w formie sonetuMy rating
My rating
Ciekawe
że nie ma tu nikogo więcej...Uchyciłeś Zdzisławie, w/g mnie coś, co się wszystkim wymyka.