Wielkanoc 2022
Powietrze gęste od smutku.
Pajęcze nici połyskują zalotnie,
ale w sercu łzy.
Nocą diabelskie przelatują sotnie
i tną szrapnelem sny.
Śpiew słychać inny niż ten,
zawodzi basem w rozgwieżdżonym niebie,
ale nie hosanny,
leci nade mną ze śmiercią, do ciebie,
człowieku gdzieś, nieznany.
I czuję przez światy
ból ogromny i dziecięce wołanie,
i chcę biec, ale nie wiem gdzie,
i zostaję, sama
w poszarpanej mgle.
Wiem, że ginie nadzieja, ta na lepszy świat,
i mój świat miał to być.
Że znów umiera pobity.
Ale nie płacz, on zmartwychwstanie. By żyć,
Baranek we krwi obmyty.
Pajęcze nici połyskują zalotnie,
ale w sercu łzy.
Nocą diabelskie przelatują sotnie
i tną szrapnelem sny.
Śpiew słychać inny niż ten,
zawodzi basem w rozgwieżdżonym niebie,
ale nie hosanny,
leci nade mną ze śmiercią, do ciebie,
człowieku gdzieś, nieznany.
I czuję przez światy
ból ogromny i dziecięce wołanie,
i chcę biec, ale nie wiem gdzie,
i zostaję, sama
w poszarpanej mgle.
Wiem, że ginie nadzieja, ta na lepszy świat,
i mój świat miał to być.
Że znów umiera pobity.
Ale nie płacz, on zmartwychwstanie. By żyć,
Baranek we krwi obmyty.
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating