Bajka autoterapeutyczna
To był taki czas, że Ziemię
trzeba było zaludnić na nowo.
Dużo dusz płakało, bezdomne szarpały bożą szatę,
aż zniecierpliwiony Bóg wpadł na pomysł,
by je zrzucać z Nieba, tak po prostu.
Na kogo upadnie,
na tego bęc.
Więc
znajdowano je wszędzie, w kapuście, na kamieniu,
w łóżku, rano albo wieczorem.
Nie wszyscy cieszyli się z prezentu,
podejrzewano nawet bociany o te podrzutki.
I dusze płakały dalej, ale Niebo już się zamknęło.
Czasem były to piękne dzieci a czasami nie,
więc i
kochane były
lub nie. Naprzemiennie.
Te zapłakane płakały w sobie, bezgłośnie.
I bolało Boga, że bez słów.
"Przecież
nie dałem posagu !
Dam im, dar słowa, niech się wypłaczą
i - do najjaśniejszej gwiazdy - zaczną wreszcie żyć !"
I tak stworzył poetów,
naprawdę przypadkiem.
Ale, że był Bogiem, zrobił to genialnie.
Mogli wreszcie wykrzyczeć co ich boli,
choć nie do końca,
dlatego mówią o słońcu, kwiatach miłości.
Ładnie.
Polubił ich nawet.
Odtąd słowo
ma moc,
mówią, że czarodziejską.
trzeba było zaludnić na nowo.
Dużo dusz płakało, bezdomne szarpały bożą szatę,
aż zniecierpliwiony Bóg wpadł na pomysł,
by je zrzucać z Nieba, tak po prostu.
Na kogo upadnie,
na tego bęc.
Więc
znajdowano je wszędzie, w kapuście, na kamieniu,
w łóżku, rano albo wieczorem.
Nie wszyscy cieszyli się z prezentu,
podejrzewano nawet bociany o te podrzutki.
I dusze płakały dalej, ale Niebo już się zamknęło.
Czasem były to piękne dzieci a czasami nie,
więc i
kochane były
lub nie. Naprzemiennie.
Te zapłakane płakały w sobie, bezgłośnie.
I bolało Boga, że bez słów.
"Przecież
nie dałem posagu !
Dam im, dar słowa, niech się wypłaczą
i - do najjaśniejszej gwiazdy - zaczną wreszcie żyć !"
I tak stworzył poetów,
naprawdę przypadkiem.
Ale, że był Bogiem, zrobił to genialnie.
Mogli wreszcie wykrzyczeć co ich boli,
choć nie do końca,
dlatego mówią o słońcu, kwiatach miłości.
Ładnie.
Polubił ich nawet.
Odtąd słowo
ma moc,
mówią, że czarodziejską.
Poem versions

My rating
My rating
My rating