Bajka autoterapeutyczna | version: 2.11.2023 10:33

author: Ula eM
5.0/5 | 3


To był taki czas, że ziemię
trzeba było zaludnić na nowo.
Dużo dusz płakało, bezdomne szarpały bożą szatę,
aż zniecierpliwiony Bóg wpadł na pomysł,
by je zrzucać z Nieba, tak po prostu.
Gdzie upadnie,
na tego bęc.
Więc
znajdowano je wszędzie, w kapuście, na kamieniu,
nawet w łóżku, rano albo wieczorem.
Nie wszyscy cieszyli się z takiego prezentu
i dusze płakały dalej, ale Niebo już się zamknęło.

Czasem były to piękne dzieci a czasami nie,
więc
i kochane były też
lub nie.
Naprzemiennie.

Te zapłakane płakały bezgłośnie, w duszy.
I bolało Boga że płaczą bez słów.

"Przecież nie dałem im posagu !
Dam dar słowa, niech się wypłaczą
i - do najjaśniejszej gwiazdy - zaczną wreszcie zyć !"

I tak stworzył poetów,
naprawde przypadkiem.
Ale, że był Bogiem, zrobił to genialnie.
Mogli wreszcie wykrzyczeć co ich boli,
choć nie do końca,
dlatego mówią o słońcu, kwiatach miłości.
Ładnie.

Polubił ich nawet.


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
02.11.2023,  Dekameron

My rating

My rating: