O 12. na przystanku | version: 1.12.2011 20:37

author: marakuja
4.9/5 | 9


nic nie zagłuszy krzyku który bije w niej
rozdarcia nic nie zszyje żadna ręka męska ni kobieca
zmrożonego smutku nikt nie rozpali diabeł czy kochanek
suchych łez nic nie wyciśnie jak soku z cytryny

były na to dni, minęły
biła dwunasta święta godzina – czas na czarno-białe, tak-nie
patrzyła krzywo przez dziury w masce megasuper kobiety
wśród innych megasuper kobiet zrośniętych ze swoimi maskami

myślała: a może one takie są prawdziwe?

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
02.12.2011,  adieu

My rating

My rating:  
02.12.2011,  Mills

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.12.2011,  batuda

czytam

w masce megasuper kobiety
wśród innych megasuper kobiet zrośniętych ze swoimi maskami

myślała: a może one takie są prawdziwe?


megasuper baba
01.12.2011,  batuda

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.12.2011,  kate