przemknąłeś

author:  Wiesława Bień
5.0/5 | 7


reszta jest Boga
i przyjdzie mi
srebrnieć o tym
i nie płakać
bo na długo przemókłby parasol
żaden nie zmieściłby się
we wszystkich moich łzach

gdy rozplatam w tobie słabość
dotykam ostrożnie słów
i nie wiem gdzie spojrzeć
bo każde wzwyż tak drży
że łatwo można się spłoszyć
nawet spaść błotem
i długo szukać jak
wzbić się kwiatem

powieść skończona
odebrałeś mi korale
uderzyłeś jak w rajskie drzewo-
dreszczem przebiegło
posmutniał Bóg
i motyl odfrunął z trzepotem

wracałeś
zatrzymany o próg
moich stóp
ale nasz czas nie czuł już czasu
zadbałam o spokój
by ulżyć rozpalonym skroniom
kiedy twoje oczy
dziś bledną z niedoumierania

wracasz rozszeptany w dziobie
ze źdźbłem nieba w skrzydłach
kiedy samotność tak natrętnie
patrzy ci w oczy
bywa
że twoją niedojrzałą miłość
w chwilach ciszy
czasami kołyszę
na rzęsach moich

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
20.02.2026,  PIERRE

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
19.02.2026,  Rafał Gatny