Sezon na oswajanie
Każdy rodzaj strachu ma swoją porę.
Każdy ma własną historię.
Ujawnia się świtem, bez uprzedzenia,
wchodzi pod skórę, gdy jeszcze senne tkanki
nie są w stanie unicestwić wroga. Nie zdążą schwycić
i ukręcić łba.
Sadowi się na dnie oka, skąd sieje zniszczenie.
Wypala źrenicę, rozpuszcza skórę w całkowitej bezradności
ciała. Snuje się między oddechami, domaga pożywki ze światłocieni,
zżera lepkie brzegi słów.
Po zmierzchu następuje inkarnacja – syndrom osobowości
mnogiej wychodzi ze snów, wygrzebuje się z cieni, rozlewa rdzą,
zajmuje w głowie wszystkie miękkie miejsca. Długimi palcami wyciąga
z ciebie złudzenie winy nieodkupionej i niezrozumiałej.
Pozostawia plamy po walce z samym sobą.
Starzeje się później niż ciało. I później niż ciało umiera.
Każdy ma własną historię.
Ujawnia się świtem, bez uprzedzenia,
wchodzi pod skórę, gdy jeszcze senne tkanki
nie są w stanie unicestwić wroga. Nie zdążą schwycić
i ukręcić łba.
Sadowi się na dnie oka, skąd sieje zniszczenie.
Wypala źrenicę, rozpuszcza skórę w całkowitej bezradności
ciała. Snuje się między oddechami, domaga pożywki ze światłocieni,
zżera lepkie brzegi słów.
Po zmierzchu następuje inkarnacja – syndrom osobowości
mnogiej wychodzi ze snów, wygrzebuje się z cieni, rozlewa rdzą,
zajmuje w głowie wszystkie miękkie miejsca. Długimi palcami wyciąga
z ciebie złudzenie winy nieodkupionej i niezrozumiałej.
Pozostawia plamy po walce z samym sobą.
Starzeje się później niż ciało. I później niż ciało umiera.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating