Barwy detonują owoc granatu

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 4


Przepraszam cię Boże,
za naruszenie szyku w bastionie środkowych królów potocznym ale
i cegielni lecących żurawi
czerwonej barwy miłości
zjednoczonym w odcieniach nadziei

Ja tragarz portowy nadziei
ciągnę za sobą zmęczenie
do zamku, do którego mam
biegun ciepła
i dwa złote klucze

Abyś wypiętrzyła rany
codzienności
rany
współczesności
rany
boskie
rany
Julek

Ile teorii rozbitych okien
gdzie trafiają
gołosłowne obietnice
ulepione na wzór i podobieństwo

Czyny rewolucji
jesteśmy dwoma słońcami
na niebie

całkowicie
oskarżony
o latanie

biję się w pierś
byś fundamentalne
wartości

ukrywała
w porcelanie,
a gorsze
ziarno duszy
nagie pozostało
w oczach
pełnych

i tak
róż,
które pod
zaćmionym
niebem

dogorywają
bez retuszu
na zdjęciu

z czasów
aktu stworzenia,
który opracowali
uczeni w piśmie

z czasów chimery
której uczeń
powierzył
Bogu ukończenie

Szkoły

hańby, krzywoprzysięstwa
(niewypał w ustach
dzieli na
denotację i konotację

milczenie)

i odkupieńczego
cierpienia

Niczym nie
niezawinionego

ab ovo
Przyjacielu

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
27.08.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: