Piąta nad ranem

author:  Przemek Trenk
5.0/5 | 4


w wyniku czyjegoś umierania
tej wiecznej tajemnicy
której nazwać nie potraficie
a imię jej posiadam

odrzwia tego domu
są otwarte od piątej nad ranem
dom ten mi (nie)znajomy
dom ten mi (nie)przeznaczony

rozbudzający światło
w godzinach snu niedokończonego
rudera pustych wieczorów
a jednak drobiazgowy w swej naturze

piąta nad ranem
Kempten jeszcze śpi
podążam jego elementarną ulicą
przez ostatnią obfitość nocy

tropię ostatnie ślady
dotykalnych form życia
mijam prostytutki
i ich alfonsów

nie oświetlony sklep
pijaka śpiącego na ławce
jestem posiadaczem tej chwili
świadomie zatrzymuję zegarek

który jest mi relikwią
wzruszają mnie mądrości tego miasta
które znikają wraz z przyjazdem
śmieciarki o piątej nad ranem

przywilejem jest uczestniczyć
w codziennych narodzinach ulic
pochodzie szarych ludzi
idących do swych kieratów

wracam do tych drzwi
teraz jakże realnych
na ostatnim oddechu
otwierając jego skrzydła

rozwlekłości tego co we mnie
rzeczywiste i realne
okadzam dymem z cygara
i mocną kawą z dodatkiem cynamonu

zegarek wciąż wskazuje piątą nad ranem



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
14.08.2023,  Ula eM

My rating

My rating:  
14.08.2023,  Maciej Misiu