Rozbity witraż | version: 12.11.2013 00:42
Wziąłem taboret, zapaliłem lampę
i siedzę nad moją Polską
jak nad potłuczonym szkłem.
Chciałbym na jeden dzień posklejać
kawałki z lewa i z prawa,
ale co biorę je w dłonie,
to ranią niemiłosiernie,
płynie po szczupłych palcach
ciemna i gęsta krew.
Zgarniam kawałki na papier,
a one tną go ostrzami słów,
zrzucam leciutko na blat,
a one brzeczą i burzą powietrze,
chociaż nie wieje znikąd.
W co Cię posklejam, Nieuchwytna,
która nie możesz nawet dać mi pocałunku
za moją chwiejną lecz wierną miłość?
Obracam kawałki, oglądam
coraz mniej czuję nacięcia.
I boli tylko, że jedyny kształt,
który przychodzi mi dziś do głowy
to znicz, popękany znicz.
i siedzę nad moją Polską
jak nad potłuczonym szkłem.
Chciałbym na jeden dzień posklejać
kawałki z lewa i z prawa,
ale co biorę je w dłonie,
to ranią niemiłosiernie,
płynie po szczupłych palcach
ciemna i gęsta krew.
Zgarniam kawałki na papier,
a one tną go ostrzami słów,
zrzucam leciutko na blat,
a one brzeczą i burzą powietrze,
chociaż nie wieje znikąd.
W co Cię posklejam, Nieuchwytna,
która nie możesz nawet dać mi pocałunku
za moją chwiejną lecz wierną miłość?
Obracam kawałki, oglądam
coraz mniej czuję nacięcia.
I boli tylko, że jedyny kształt,
który przychodzi mi dziś do głowy
to znicz, popękany znicz.
Poem versions
- 12.11.2013 00:46
- 12.11.2013 00:45
- 12.11.2013 00:42

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Pewnie wielu znas zastanawiało się wczoraj jak opisać to co ogladaliśmy na własne oczy.Znalazłeś właściwy klucz by to opisać.
Nasze emocje dostały artystyczne ramy.
My rating