dzisiaj nie biorą

author:  Przemek Trenk
5.0/5 | 9


ołówek…
nagle wydaje się być zbyt tłustym
zbyt grubym
by kreślić nim wierszokleckie wiersze
zbyt cienkim by nakreślić linie papilarne

malutkiego miasta
nad którego snem sprawują pieczę
lilipucie skrzydła niebieskich motyli
jestem wczoraj
tym kimś na dzisiaj

jutro będę na nigdy
stoję w kolejce po wczorajszy chleb
i ósmy dzień tygodnia
zapisałem się na kurs okradania czasu
i autobusów pędzących do śmierci

instruktor powtarza że należy uciekać
zawsze przez czarno – białą kliszę
i smak rzekomo wynalezionej szczepionki
na nieuleczalną miłość
można też przez litery w samym posłowiu

ale to już kwestia wyboru poety
zastanawiam się tylko dokąd uciekać
czy do kart ulubionych książek
obrazów Beksińskiego
wierszy zapisanych na skrawku papieru toaletowego?

a może zamieszkać w sobie na stałe
gdy spadnie pierwszy śnieg
palić pod sercem wiersze (nie)pierwsze
modlić się do świętego(tego od nierównych sufitów)?

pod moim oknem sowy nucą Freddie’go
„I was born to love You”
krew miesza się z absynthem
założę rolki i pojeżdżę na gładkiej tafli nieba
z którego już nigdy nie spadniemy

tęsknię
a czym jest we mnie ona
tęsknota?

to niezrównoważony spławik
na powierzchni wody
robak zjedzony
ryba odpłynęła
a woda rozpuściła kolory tęczy



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
02.09.2022,  Ula eM

My rating

My rating:  
02.09.2022,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: