Spóźnieni
Kiedy widzę jak na mnie patrzysz
ukradkiem
ocieram się w myślach policzkiem
o wierzch twojej dłoni
wciąż spotykam cię tam
gdzie być nas nie powinno
czując
jak gwiazdy przesypują się
pomiędzy palcami upadając
snami które się już nie przyśnią
zaklinam rzeczywistość
gdy tak patrzymy na siebie bezradni
nad przepaścią tego co nas dzieli
milczeniem pomijamy jutro
wypełnione tęsknotami
wiem
że mój być nie możesz
a ja choć twoja nie jestem
innego nigdy nie będę
ta cisza między nami
kłamie najpiękniej
ukradkiem
ocieram się w myślach policzkiem
o wierzch twojej dłoni
wciąż spotykam cię tam
gdzie być nas nie powinno
czując
jak gwiazdy przesypują się
pomiędzy palcami upadając
snami które się już nie przyśnią
zaklinam rzeczywistość
gdy tak patrzymy na siebie bezradni
nad przepaścią tego co nas dzieli
milczeniem pomijamy jutro
wypełnione tęsknotami
wiem
że mój być nie możesz
a ja choć twoja nie jestem
innego nigdy nie będę
ta cisza między nami
kłamie najpiękniej

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ TiAmo
Dziękuję :) cieszy, cieszy... :))@ ParaNormal
:) dziękuję@ Tomek Nowacki
Tomku, może będzie grzeczny ;))Moja ocena
dopóki anioł się nie zbiesi:))My rating
...
bardzo piękny,wzruszający wiersz.Najbardziej podoba mi się od "zaklinam rzeczywistość".
Ostatnia strofa rewelacja.
Bardzo,bardzo tak!:)
My rating
Szczególnie
za dwie ostatnie strofki.@ Przemysław Wróblewski
Dziękuję... Bardzo! :)@ Marek Porąbka
Dziękuję. Taki impuls, trochę rozbudowany po spisaniu ;)My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
bardzo !My rating
My rating
Moja ocena
Napisane i ładnie i sprawnie.My rating