złota klatka...
/ z cyklu; OBSERWACJE /
...oczy wpatrzone w nicość
dawno już wypłakane
myśli bezmyślnie zastygłe
jakby się zachmurzyło
ciało ich schorowane
jest a jakoby nie było
miłość to dla nich tabu
im nawet tęsknić jest strach
śniadanie obiad kolacja
choć mami złota klatka
to psu rzucone kości
może ktoś jutro odwiedzi
achhh
domu spokojnej starości...
...oczy wpatrzone w nicość
dawno już wypłakane
myśli bezmyślnie zastygłe
jakby się zachmurzyło
ciało ich schorowane
jest a jakoby nie było
miłość to dla nich tabu
im nawet tęsknić jest strach
śniadanie obiad kolacja
choć mami złota klatka
to psu rzucone kości
może ktoś jutro odwiedzi
achhh
domu spokojnej starości...

My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Bardzo dobre, ale bez dwóch ostatnich wersów. Reszta mówi wszystko.My rating