Dar

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 7


Jeśli spotkałbym ciebie
Na dnie spojówki
Albo we łzie
Mieszcząc nasze tańczące cienie

Ryzykiem byłby
Plon rozsiany po niebie
Jednak słowa nie wymówię
Powitam jesień w Lizbonie i Edenie

Rozbroję Moskwę
Imperium moich snów
W pień drzewa oliwnego
Wbiję warkocz nieba gwieździstego

Wykradzionym z sęka
Dnia pamiętnego kwiatem nad mgłami, kwiatem lotosu, za wrzosami
Kiedy kochaliśmy się
W instrumencie pomiędzy ciosami

Jestem ostoją, mego serca chłód
Zmrozi ocean, którym
Pobiegłszy do ciebie gdyby zamarzł
Jeślibym pierwszy mógł

I odczytać pokuty
Gdybym mógł wielki trud, w tajemnicy przed wiosną
Dzień taki radosny, bo płodny, miłosny
Całą Wieczność pracowałem w ogrodzie

Okłamywałem poezję,
Heroldzie na wschodzie
Tynfom, co się między ciszą a ciszą kołyszą
Bezlitośnie

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
04.10.2026,  adieu

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
04.10.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: