Dar
Jeśli spotkałbym ciebie
Na dnie spojówki
Albo we łzie
Mieszcząc nasze tańczące cienie
Ryzykiem byłby
Plon rozsiany po niebie
Jednak słowa nie wymówię
Powitam jesień w Lizbonie i Edenie
Rozbroję Moskwę
Imperium moich snów
W pień drzewa oliwnego
Wbiję warkocz nieba gwieździstego
Wykradzionym z sęka
Dnia pamiętnego kwiatem nad mgłami, kwiatem lotosu, za wrzosami
Kiedy kochaliśmy się
W instrumencie pomiędzy ciosami
Jestem ostoją, mego serca chłód
Zmrozi ocean, którym
Pobiegłszy do ciebie gdyby zamarzł
Jeślibym pierwszy mógł
I odczytać pokuty
Gdybym mógł wielki trud, w tajemnicy przed wiosną
Dzień taki radosny, bo płodny, miłosny
Całą Wieczność pracowałem w ogrodzie
Okłamywałem poezję,
Heroldzie na wschodzie
Tynfom, co się między ciszą a ciszą kołyszą
Bezlitośnie
Na dnie spojówki
Albo we łzie
Mieszcząc nasze tańczące cienie
Ryzykiem byłby
Plon rozsiany po niebie
Jednak słowa nie wymówię
Powitam jesień w Lizbonie i Edenie
Rozbroję Moskwę
Imperium moich snów
W pień drzewa oliwnego
Wbiję warkocz nieba gwieździstego
Wykradzionym z sęka
Dnia pamiętnego kwiatem nad mgłami, kwiatem lotosu, za wrzosami
Kiedy kochaliśmy się
W instrumencie pomiędzy ciosami
Jestem ostoją, mego serca chłód
Zmrozi ocean, którym
Pobiegłszy do ciebie gdyby zamarzł
Jeślibym pierwszy mógł
I odczytać pokuty
Gdybym mógł wielki trud, w tajemnicy przed wiosną
Dzień taki radosny, bo płodny, miłosny
Całą Wieczność pracowałem w ogrodzie
Okłamywałem poezję,
Heroldzie na wschodzie
Tynfom, co się między ciszą a ciszą kołyszą
Bezlitośnie
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating