Harmonia smaku

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 6


krewni rezurekcji
zmartwychwstają buntem
we wnętrzu wulkanu
serca

erupcja wyrzuca
emocje skazane
na banicję

były zbyt atletyczne
ich siłą
poryw uczucia stan egzaltacji twórczej
najdłuższa rzeka
w bystrym umyśle
Arno

jednak skamleć
formą
sztuki najbardziej pojemnej
są newralgiczni
kochankowie gór
stołowych
i mórz martwych

bo kiedy nadchodzi
święto
muszę dobrze wyglądać
zachodzącego słońca
na brzegu spełnienia
nicość i pełnia

mam w sobie
reakcje smutku
i radość istnienia
kiedy Bóg się
w wiersz wżenia

a teatr słów
i min bataliony i garnizony
łez rozbraja
felernego naboju tęsknoty
wytoczonej artylerii najcięższego kalibru

kulturą skarg i herezji
unieważniania

swe dłonie
skrzyżowałem
tępym żalem
me liryki ukochane

jestem Księżyc
i choć znają mnie tylko z jednej strony
dałem sto tysięcy powodów
do dumy atomowej

w pełni władz
nad kruszcem

nie żal żyć w nędzy,
nie żal i umierać

absolutna vodka

srebro
próby najwyższej
w akcie demokracji wyznania
mój ogród na krawędzi
dyktatury miłości – niedokończony koncert
a byt polifonię uprawia

myśli
z chaosu wyszły
w kosmicznej
harmonii Potęgi smaku
przeczyste

tylko i wyłącznie
lapsusem
tautologicznym



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
14.09.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  
14.09.2026,  Ula eM