MIŁOŚĆ JEST MOJĄ RELIGIĄ
Wierzę w miłość jak w świętość
Mógłbym za nią umrzeć
Nie potrzebuję świątyń z kamienia
Bo serce jest moim sanktuarium
A każde bicie to modlitwa
W której wypowiadam twoje imię
Nie wierzę w dogmaty zapisane w księgach
Wierzę w dotyk twoich dłoni
W szept, który koi bardziej niż tysiąc słów
W spojrzenie, które prowadzi mnie jak światło
Miłość jest moją religią
Każdy dzień to pielgrzymka do ciebie
Każda chwila to ofiara składana na ołtarzu serca
Gdzie pragnienie miesza się z tęsknotą
A nadzieja rodzi się w ciszy nocy
Mógłbym za nią umrzeć
Bez lęku, bez wahania
Bo czym byłoby życie bez wiary
Czym byłby oddech bez twojej obecności?
Miłość to nie wybór, to przeznaczenie
To droga, którą idę boso
Czując każdy kamień, każdą ranę
A mimo to kroczę dalej ku tobie
Miłość jest moją religią
Nie pytaj mnie o inne prawdy
Bo ta jedna wystarczy
By żyć, by wierzyć, by trwać...
I jeśli trzeba by umrzeć
Mógłbym za nią umrzeć
Nie potrzebuję świątyń z kamienia
Bo serce jest moim sanktuarium
A każde bicie to modlitwa
W której wypowiadam twoje imię
Nie wierzę w dogmaty zapisane w księgach
Wierzę w dotyk twoich dłoni
W szept, który koi bardziej niż tysiąc słów
W spojrzenie, które prowadzi mnie jak światło
Miłość jest moją religią
Każdy dzień to pielgrzymka do ciebie
Każda chwila to ofiara składana na ołtarzu serca
Gdzie pragnienie miesza się z tęsknotą
A nadzieja rodzi się w ciszy nocy
Mógłbym za nią umrzeć
Bez lęku, bez wahania
Bo czym byłoby życie bez wiary
Czym byłby oddech bez twojej obecności?
Miłość to nie wybór, to przeznaczenie
To droga, którą idę boso
Czując każdy kamień, każdą ranę
A mimo to kroczę dalej ku tobie
Miłość jest moją religią
Nie pytaj mnie o inne prawdy
Bo ta jedna wystarczy
By żyć, by wierzyć, by trwać...
I jeśli trzeba by umrzeć

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating