Z posad świata

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 3


Stoję pomiędzy
filarem mego życia
a fundamentem
ludzkich prawd

Pod dachem pamięci
i gałęzią wszelkich
wartości

Długie ramię żołnierskiej
warty

W oceanie marzeń
topię troski mego nieistnienia
Raz jestem pewnością
a raz morzem

Bywa, że wszystko
pomiędzy jest symbolem
Przymierza

I choć zatopiony
w miłości trwam
na właściwym stanowisku
To zapraszam z daleka
czarowne zwaliska
To i odrzucam nagrody, dyplomy uznania
gratulacyjne listy

Gdyż te mogłyby
skomplikować ma drogę
ku interpunkcji gwiazd

Zawsze gdzieś
Zawsze z kimś
Śmierć zostawiła czarne
na mych piersiach blizny
lecz nigdy nie obcy
dla mej ojczyzny

W pierwszym szyku
formułuje manifest
bo taki ze mnie
Nieba architekt

Otóż
Otynkuje ściany
mego serca
Prawdą i Miłością
Odleję fundament
z szacunku

Żyrandol wiecznego
światła
będzie świecił apogenicznie

W moim domu
z Rajskim Ogrodem

To jest żołd
dla którego
ruszyłem bryłę
z świata posad

i pociągnę za knot

Potrzebny do życia
choć jeden karat
technokrata
W ciepłej pieczarze
przychówku
nasze cienie tańczą

nieubłaganie

Dusza sens łapie
Mam flow z Hemingwayem
Taco
Jarmark Europa
wosk kapie

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
02.06.2026,  Rafał Gatny