CISZY ŚPIEW BEZGŁOŚNY
CISZY ŚPIEW BEZGŁOŚNY
Bezgłośnym śpiewem rani ta cisza
niewidzialna
cisza… która boli
cisza jak oczodół śmierci… nisza
lodu
w wulkanie Stromboli
Jak w galaktykach bezmiar słońc
słonecznych tyle chwil
ociemniało jedną zamiecią
jak usłyszeć tamte słońca ?
które już nie świecą
Milczą ciszą niemą nasze słońca
kolaps naszych gwiazd… chłód
cisza zaległa niekończąca
obleka nas bezgłośny śpiew… lód
wszech cisza raniąca
Jeszcze tylko głos twój tam usłyszeć chcę
jak jutrzenkę ujrzeć ranny świtu cud
i umarłym oczom oślepionym dniem
kazać zasnąć… umrzeć
księżycowym snem
zasmucić
Góry ci uronią malachity w ciszy
boś jest mi jak cisza
to bliska, to daleka
jak ona oddalasz się ode mnie
by kiedyś już nie wrócić
nie dać się usłyszeć
Nie wrócić…
ktoś czeka
⊰Ҝღ$⊱……………………………………………… Kraków - 12 października 'O7
Bezgłośnym śpiewem rani ta cisza
niewidzialna
cisza… która boli
cisza jak oczodół śmierci… nisza
lodu
w wulkanie Stromboli
Jak w galaktykach bezmiar słońc
słonecznych tyle chwil
ociemniało jedną zamiecią
jak usłyszeć tamte słońca ?
które już nie świecą
Milczą ciszą niemą nasze słońca
kolaps naszych gwiazd… chłód
cisza zaległa niekończąca
obleka nas bezgłośny śpiew… lód
wszech cisza raniąca
Jeszcze tylko głos twój tam usłyszeć chcę
jak jutrzenkę ujrzeć ranny świtu cud
i umarłym oczom oślepionym dniem
kazać zasnąć… umrzeć
księżycowym snem
zasmucić
Góry ci uronią malachity w ciszy
boś jest mi jak cisza
to bliska, to daleka
jak ona oddalasz się ode mnie
by kiedyś już nie wrócić
nie dać się usłyszeć
Nie wrócić…
ktoś czeka
⊰Ҝღ$⊱……………………………………………… Kraków - 12 października 'O7

My rating
My rating
My rating
My rating