Z krwi i kości
I
Ulepiono mnie z krwi i kości – mówiła.
Noc staje się czerwona, gdy pęka jej serce.
Krew jest zimna, czerwień uderza o nadgarstki,
ciepło wyrywa się z kości. Rozgrzane do czerwoności
linie otwierają się na skórze.
II
Boi się ciemności, gałęzie wierzby za oknem
przypominają jego cienkie palce. Kiedy dotyka
jej wątłego ciała, powietrze gęstnieje.
Cisza wybucha w gardle, strach wchodzi
we wszystkie stare blizny. Bolesne ciało występuje
z brzegów, fiolet wylewa się spod skóry.
Śmierć drga pod powierzchnią, drażni i niepokoi.
III
Wciąż najbardziej pamięta jego zaciśnięte
pięści i drogę bez powrotu.
Jeszcze jeden dzień – mówiła.
Ale nie można uciec z płonącego ciała.
Ulepiono mnie z krwi i kości – mówiła.
Noc staje się czerwona, gdy pęka jej serce.
Krew jest zimna, czerwień uderza o nadgarstki,
ciepło wyrywa się z kości. Rozgrzane do czerwoności
linie otwierają się na skórze.
II
Boi się ciemności, gałęzie wierzby za oknem
przypominają jego cienkie palce. Kiedy dotyka
jej wątłego ciała, powietrze gęstnieje.
Cisza wybucha w gardle, strach wchodzi
we wszystkie stare blizny. Bolesne ciało występuje
z brzegów, fiolet wylewa się spod skóry.
Śmierć drga pod powierzchnią, drażni i niepokoi.
III
Wciąż najbardziej pamięta jego zaciśnięte
pięści i drogę bez powrotu.
Jeszcze jeden dzień – mówiła.
Ale nie można uciec z płonącego ciała.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating