O poranku...
O poranku zobaczyć jaki jest kolor jej oczu
I jak smakuje kawa, którą on zbiera z jej cienkich ust.
Jak słońce pieści jej twarz po gorącej nocy
I jak zazdrości temu słońcu, że może z niej zostać tu.
On już leci zachwycać świat, a mianowicie do pracy,
żeby wieczorem znów rozglądać w jej oczach świt.
Czarująca i gorąca jak sierpniowe lato,
ona bywa panterką, a bywa małym kotkiem, który śpi...
Zakręcona w mały kłębek po słodko męczącej nocy...
Będzie gotować mu jedne z jego ulubionych dań.
Marzyć, aż znów zobaczy jego spragnione oczy
i czekać go z pracy, ignorując żal pożegnań.
Zabierzcie wszystkie kłopoty, zostawcie im wieczność.
W końcu szczęście zwycięży, w końcu musi ta miłość być.
Promień słońca ślizga się na kruche kobiece plecy.
W jej ciepłych ramionach chce mu się znowu żyć...
Anna Szpilewska
PS
Zainspirowała mnie poezja walentynkowa, a ten wiersz
nie ma adresata)
I jak smakuje kawa, którą on zbiera z jej cienkich ust.
Jak słońce pieści jej twarz po gorącej nocy
I jak zazdrości temu słońcu, że może z niej zostać tu.
On już leci zachwycać świat, a mianowicie do pracy,
żeby wieczorem znów rozglądać w jej oczach świt.
Czarująca i gorąca jak sierpniowe lato,
ona bywa panterką, a bywa małym kotkiem, który śpi...
Zakręcona w mały kłębek po słodko męczącej nocy...
Będzie gotować mu jedne z jego ulubionych dań.
Marzyć, aż znów zobaczy jego spragnione oczy
i czekać go z pracy, ignorując żal pożegnań.
Zabierzcie wszystkie kłopoty, zostawcie im wieczność.
W końcu szczęście zwycięży, w końcu musi ta miłość być.
Promień słońca ślizga się na kruche kobiece plecy.
W jej ciepłych ramionach chce mu się znowu żyć...
Anna Szpilewska
PS
Zainspirowała mnie poezja walentynkowa, a ten wiersz
nie ma adresata)

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating