Ktoś ukradł moją młodość
Nocą życie bywa straszniejsze.
Pradawne wierzenia, zwłaszcza ludów słowiańskich, przypisują mi znacznie większe zrozumienie dla niego.
Osiągnąłem już pewien wiek a moje ciało nie chce się uwolnić od swoich potrzeb, zwłaszcza tych najpilniejszych. Moich lubieżnych pragnień, głodu który ciągle bywa nienasycony i jak na mój wiek(48lat) wybuchowego temperamentu.
Jestem stary a starcy bywają cierpliwi(czasem).
Pokój staje się dla mnie ważniejszy niż potyczki o jedną łyżeczkę dziegciu do miski z zupą mleczną. Nauczyłem się słuchać.
Rozmawiam używając liter wykutych w marmurze z marmurowej wieży, w której scenarzysta mojego życia umieścił czas który mi pozostał.
Tylko w jego kwestii pozostaje fakt czy ostatni sen zostanie zestalony jako pamiątka dla przyszłych pokoleń.
Jestem stary. Bywam nieustępliwy, mam swoje uprzedzenia. Znam tylko jeden sposób wyrażania uczuć, zwłaszcza miłości.
Gdy już muszę rozpętać wojnę robię to z powodu poglądów politycznych, pieniędzy, ludzkiej głupoty czy poezji.
Mam takie same potrzeby jak każdy podniecony gówniarz. Gdyby scenarzysta tej mdłej opery mydlanej zatytuowanej "Świat według Trenka" pozwoliłby mi pić, piłbym do nieprzytomności.
Jadłbym codziennie same słodycze i kochałbym się z żoną niezliczoną ilość razy aż do momentu aż mój penis rozpadłby się na kawałki.
Statystyki prowadzone przez koncerny farmaceutyczne dotyczące sprzedaży Viagry, mówią same za siebie. Stary człowiek i może.
Ale to już było, minęło, umarło. To co mi pozostało po tamtym Trenku, który wcześniej był maszyną nie do zdarcia, silnikiem z napędem na cztery koła to coraz więcej dolegliwości.
Tu strzyka, tam boli. Uczucia często się skraplają. Budzę się w nocy i modlę się aby dotrwać do brzasku. Gardło przypomina gruboziarnisty papier ścierny.
Apetyt fizyczny jak i umysłowy wciąż jest obecny z naciskiem na umysłowy. On jest jak cień, jak odcięta kończyna po której inwalida wciąż się drapie.
Nocą kiedy zmęczenie całym dniem okrywa nagie ramiona kocem z rzepami, oczy łzawią i pieką, nogi bolą jak po zaliczeniu runmagedonu, życie jest tym czego mi w tej chwili potrzeba. Jak boli to znaczy, że żyję.
Znam wielu ludzi w moim wieku. Może nawet jeszcze starszych. Jedni się śmieją z własnych dolegliwości. Inni chcą jeszcze jedną partyjkę brydża, kieliszek wina, kolejny wschód słońca.
A ja każdego ranka gdy oglądam się w lustrze., pytam tę gębę, która zwraca mi odbicie, jak to się stało, że pozwoliłem umieścić scenarzyście mojego życia, scenę kradzieży mojej młodości.
Pradawne wierzenia, zwłaszcza ludów słowiańskich, przypisują mi znacznie większe zrozumienie dla niego.
Osiągnąłem już pewien wiek a moje ciało nie chce się uwolnić od swoich potrzeb, zwłaszcza tych najpilniejszych. Moich lubieżnych pragnień, głodu który ciągle bywa nienasycony i jak na mój wiek(48lat) wybuchowego temperamentu.
Jestem stary a starcy bywają cierpliwi(czasem).
Pokój staje się dla mnie ważniejszy niż potyczki o jedną łyżeczkę dziegciu do miski z zupą mleczną. Nauczyłem się słuchać.
Rozmawiam używając liter wykutych w marmurze z marmurowej wieży, w której scenarzysta mojego życia umieścił czas który mi pozostał.
Tylko w jego kwestii pozostaje fakt czy ostatni sen zostanie zestalony jako pamiątka dla przyszłych pokoleń.
Jestem stary. Bywam nieustępliwy, mam swoje uprzedzenia. Znam tylko jeden sposób wyrażania uczuć, zwłaszcza miłości.
Gdy już muszę rozpętać wojnę robię to z powodu poglądów politycznych, pieniędzy, ludzkiej głupoty czy poezji.
Mam takie same potrzeby jak każdy podniecony gówniarz. Gdyby scenarzysta tej mdłej opery mydlanej zatytuowanej "Świat według Trenka" pozwoliłby mi pić, piłbym do nieprzytomności.
Jadłbym codziennie same słodycze i kochałbym się z żoną niezliczoną ilość razy aż do momentu aż mój penis rozpadłby się na kawałki.
Statystyki prowadzone przez koncerny farmaceutyczne dotyczące sprzedaży Viagry, mówią same za siebie. Stary człowiek i może.
Ale to już było, minęło, umarło. To co mi pozostało po tamtym Trenku, który wcześniej był maszyną nie do zdarcia, silnikiem z napędem na cztery koła to coraz więcej dolegliwości.
Tu strzyka, tam boli. Uczucia często się skraplają. Budzę się w nocy i modlę się aby dotrwać do brzasku. Gardło przypomina gruboziarnisty papier ścierny.
Apetyt fizyczny jak i umysłowy wciąż jest obecny z naciskiem na umysłowy. On jest jak cień, jak odcięta kończyna po której inwalida wciąż się drapie.
Nocą kiedy zmęczenie całym dniem okrywa nagie ramiona kocem z rzepami, oczy łzawią i pieką, nogi bolą jak po zaliczeniu runmagedonu, życie jest tym czego mi w tej chwili potrzeba. Jak boli to znaczy, że żyję.
Znam wielu ludzi w moim wieku. Może nawet jeszcze starszych. Jedni się śmieją z własnych dolegliwości. Inni chcą jeszcze jedną partyjkę brydża, kieliszek wina, kolejny wschód słońca.
A ja każdego ranka gdy oglądam się w lustrze., pytam tę gębę, która zwraca mi odbicie, jak to się stało, że pozwoliłem umieścić scenarzyście mojego życia, scenę kradzieży mojej młodości.

My rating
My rating
My rating
My rating