Z milczenia myśli
Rozrzutne piękno poranka rozkwita
u naszych pomiętych skrzydeł.
Urok nowo poczętego dnia
pogrąża się we mgle
utkanej z spopielałych spojrzeń,
z milczenia myśli.
Obudź się
w moim niedokończonym śnie,
pozostań tam,
gdzie widziano ostatnio
pierwszego samotnego człowieka.
Próbuję uskrzydlić
twoje wezbrane pragnienia,
lecz wiem - nie umrzesz,
dopóki wypełnia nas lęk,
dopóki walczymy
o własny zakątek pośród sumień.
Ukrywasz za plecami to, co pozostało
po smutku; wiesz, że nie odnajdę
w tobie namiętności,
nie odszukam wzruszeń,
z którymi mi nie do uśmiechu.
Wspinam się
na najwyższą z gwiazd, szukam
zwątpienia, które pokrzepi
moją dekadę, sekundę wykradzioną Bogu.
Jesteś bezsenną nocą,
jakiej wciąż szukam, za jaką tęsknię.
Obudzi się w nas nienasycony krzyk,
którego nie zagłuszy cisza,
nie unicestwi wyrzeczenie.
u naszych pomiętych skrzydeł.
Urok nowo poczętego dnia
pogrąża się we mgle
utkanej z spopielałych spojrzeń,
z milczenia myśli.
Obudź się
w moim niedokończonym śnie,
pozostań tam,
gdzie widziano ostatnio
pierwszego samotnego człowieka.
Próbuję uskrzydlić
twoje wezbrane pragnienia,
lecz wiem - nie umrzesz,
dopóki wypełnia nas lęk,
dopóki walczymy
o własny zakątek pośród sumień.
Ukrywasz za plecami to, co pozostało
po smutku; wiesz, że nie odnajdę
w tobie namiętności,
nie odszukam wzruszeń,
z którymi mi nie do uśmiechu.
Wspinam się
na najwyższą z gwiazd, szukam
zwątpienia, które pokrzepi
moją dekadę, sekundę wykradzioną Bogu.
Jesteś bezsenną nocą,
jakiej wciąż szukam, za jaką tęsknię.
Obudzi się w nas nienasycony krzyk,
którego nie zagłuszy cisza,
nie unicestwi wyrzeczenie.

My rating
My rating